Nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo – a tym bardziej, że będzie łatwo w Polsce. W naszym pięknym kraju można polegać wyłącznie na sobie. W tym przeświadczeniu upewniła mnie wycieczka po kilku sklepach z serii „nie dla idiotów” w celu zakupienia nowiutkiej konsoli Microsoftu, która już troszkę temu na nasz rynek wkroczyła. Wycieczka ta zakończyła się zupełnym zwątpieniem w wiedzę „fach-manów” ze stoisk multimedialnych. Skąd oni biorą tych ludzi? Z podziemia?
Moją przygodę rozpocząłem od Empiku. Do „jaskini kultury” wkroczyłem raczej z ciekawości, gdyż konsolę planowałem kupić w promocji Media Markt. Mimo wszystko, chciałem zorientować się, jak wygląda sytuacja cenowo-sprzętowa w moim pięknym mieście. Pudełeczka z konsolami leżały wysoko na półkach – chyba specjalnie je tak ułożono, aby przypadkiem nikt ich nie zauważył. Niestety nigdzie nie mogłem znaleźć ceny sprzętu. Tabliczka, na której powinna być magiczna liczba uśmiechała się do mnie drwiącą pustką białego papieru. Po kilku minutach udało mi się złapać zabieganego pracownika Empiku i spytać się o cenę konsoli. W odpowiedzi usłyszałem rzucone niedbale „jakoś około 1400 złotych” (od kiedy 1599zł jest „około 1400zł” jeszcze nie udało mi się dowiedzieć). Ku rozpaczy biednego młodziana w czerwonej koszulce drążyłem temat dalej i starałem się dowiedzieć jakie gry są dołączone do sprzętu – „to są do niego dołączane jakieś gry?”. Upadłem.

Kolejnym przystankiem był Media Markt, gdzie udało mi się kupić konsolę w cenie promocyjnej. Mimo to, pracownik działu multimediów nie wywinął się przed moją podchwytliwą serią pytań. Jako że planowałem podłączyć sprzęt do monitora, potrzebowałem odpowiedniego kabla, który dla ekipy z MM okazał się wielką zagadką i tajemnicą. Gdy wypytywałem się o kabelek, pracownik MM miał taką minę, jakbym prosił go o prysznic z satelitą. Po dłuższej chwili tłumaczenia, o co mi tak naprawdę chodzi, fachowiec poprowadził mnie do skromnej półeczki z akcesoriami do X-a i wskazał kabel S-VGA. Próby dowiedzenia się o rożne rodzaje kabli VGA zakończyły się szybką odpowiedzią: „niech Pan poszpera w Internecie”. Już ja mu poszperam…
W czasie wizyty w Saturnie (który, nota bene, należy do tej samej firmy co Media Markt), szczerzący zęby Pan co prawda od razu poprowadził mnie do kabli, ale do kabli ze złączem Component, które bynajmniej nie pomogą w połączeniu konsoli z monitorem. Innych nie mieli – czekali na dostawę. Z ciekawości ostatnio poszedłem zobaczyć, czy sytuacja w Saturnie się zmieniła. Niestety nie – nadal czekają na dostawę. Widać nie dostali pod choinkę.
Skąd się to wszystko bierze? Czy naprawdę jest tak trudno dowiedzieć się kilka rzeczy o nowym sprzęcie, który zawitał do Polski? Tym bardziej, że zakupy robiłem już kilka miesięcy po premierze konsoli w naszym kraju! Co najgorsze, podobna sytuacja jest na stoiskach z telewizorami. Dla niektórych pracowników HD to nadal technologia przywieziona z Marsa i jakakolwiek wiedza w tym zakresie nie obowiązuje. Z drugiej strony, ten brak wiedzy w zupełności wystarcza aby wcisnąć jakiś chłam podnieconej rodzince, która widzi ekran większy od drzwi do mieszkania i kolorowy, błyszczący napisik HD Ready.
Niewiedza jest straszna, ale często brak towaru jest jeszcze gorszy. Potrzebne akcesoria do X-a jest okropnie trudno zdobyć. Sklepy co prawda mają wydzielone osobne miejsca na „bajerki” do konsoli Microsoftu, ale z reguły nie ma tam tego, czego szukamy. Zdobycie kabla VGA graniczy z cudem, a w Empiku – od czasu kiedy kupiłem ostatniego pada – nie zrobili dostawy! Ale za to można kupić pilot do Xboxa. Cudownie! Zawsze marzyłem o pilocie do konsoli!
Pamiętajcie. Udając się do sklepu w celu zakupienia konkretnej rzeczy, zawsze róbcie swój prywatny wywiad, zbierajcie informacje o sprzęcie i idźcie na zakupy przygotowani niczym na egzamin. Tylko w ten sposób będziecie mogli zweryfikować, czy ten uśmiechnięty/znudzony „Doradca Fachowy” wie o czym mówi, czy pierniczy od rzeczy. Najczęściej zakończy się na tym drugim.

“Dla niektórych pracowników HD to nadal technologia przywieziona z Marsa [...]”
Nie z Marsa, tylko z Saturna ;}
A ja Wam opowiem moją historię kupowania X360.
Generalnie przed kupieniem sprzętu wertowałem przez jakieś 2 tygodnie allegro żeby trafić na jakąś okazję. Niestety MM nie mieli wówczas promocji 1399, a w zasadzie mieli ale te żałosne kilka konsol rozeszło się w tak szybkim tempie, że oczywiście nie zdążyłem.
W każdym razie znalazłem sprzęt za 1499 z jedną z gier do wyboru w warszawskim sklepie z grami. Dzwonię tam i mówię, że wpadnę po pracy i czy w takim wypadku mam licytować X-a na aukcji. Odpowiedź “Nie, proszę nie licytować, to podzielimy się prowizją”. W sumie ok, mi to jak najbardziej na rękę. Jeszcze dowiedziałem się czy jest GoW i z radosną gębą po pracy popędziłem do sklepu.
I tutaj najzabawniejsze. Podczas kupna najpierw chciano mnie policzyć nie tylko bez prowizji ale też z ceną o jakąś 100 wyższą niż na allegro. No to się upomniałem, że na allegro jest tyle i tyle i jeszcze dzwoniłem w sprawie prowizji. Ok, gość policzył coś tam na kalkulatorze. Potem pytam o GoW, chcieli mi wcisnąć znowu ze 30 zeta drożej niż mają na allegro. No i gość już mi zapakował wszystko i chce ode mnie kasę. No to ja mu po raz kolejny przypominam, że do konsoli miała być jeszcze gra. A on bardzo pewny siebie: “No tak, właśnie miałem panu powiedzieć, żeby pan sobie wybrał”. Zwątpiłem.
Po drodze do domu zastanawiałem się tylko na czym jeszcze mogli mnie wychujać, ale okazało się że wszystko już było ok. Już do tego sklepu cwaniackiego nie chodzę, chociaż ceny niektórych towarów mają niezłe.
Wy kupujecie sprzęt w badziewnych sklepach typu Media Markt, Empik bla bla bla, a mój mądry inaczej znajomy, po każdą nowinkę leci do USA twierdząc, że wychodzi taniej. Za każdym razem pytam go ciekawe w jaki sposób, bo przeliczając cenę samego sprzętu na złotówki wychodzi o jakieś 50 – 100 złotych więcej, w zależności od sprzętu. Ostatnio kupił sobie Nintendo Wii w Irlandii. Przyleciał do domu zadowolony, że ma next gena z pakietem Wii Sports, a Japończycy muszą sobie tę grę dokupić. Jakież było jego zdziwienie gdy przyjechał do Polski i okazało się, że tutaj konsola jest tańsza o 120 PLN i do tego jest możliwość dokupienia Call of Duty 3 po okazyjnej cenie. Cóż, głupota nie boli!
Po ostatnich akcjach w sklepie dla idiotów wkońcu się ocknąłem i nie zamierzam już tam wracać. Jeżeli kupię sprzęt w markowym sklepie to na pewno nie zbiednieję wydając te 50 zł więcej, a zyskam usługę charakteryzującą się min. jakością.
najlepszy fachowcem jest net
tu czytasz opinie itd i kupujesz! w tych kolosach nikt Ci nie doradzi fachowo ( 1 na mln moze)
GarbatyFiat: masz racje calkowita! Niestety widac, ze w dzisiejszych czasach ludzie patrza nie na jakos, a na cene. Znam ten bol, poniewaz slysze czesto od mojego brata (prowadzi sklep komputerowy) co to ludzie mu nie powiedza. Sklep mojego brata polozony jest w teoretycznie kiepskim miejscu (pomiedzy dwoma wiekszymi firmami: Arest i Age), ale mimo troche wyzszych cen maja inne podejscie do klienta (to nie jest reklama – to fakt
). Czlowiek, ktory kupuje sprzet do BIURA u mojego brata dostanie taka konfiguracje, ktora mu bedzie najbardziej potrzebna, a nie taka, zeby zakosic wszystkich dookola. Jezeli klient prowadzi zalozmy kancelarie prawna, to po cholere mu karta graficzna z wyzszej polki, a takowa wciskaja ludzie z Age (wiadomo wyzszy zysk dla sklepu + zejscie towaru). Ostatnio sam nawet bylem swiadkiem jak przyszedl mlody gosc (na oko jakies 16-17 lat) i chcial kupic 5, slownie PIĘĆ, najtanszych plyt DVD. Moj brat akurat na stanie mial Dysany za 80 groszy, ale gosc stwierdzil, ze w Age sprzedaja No-Name’y za 60 groszy. Dzizas ludzie – 20 groszy roznicy (1 złoty przy 5 DVD), ale za to kupujesz nosnik FIRMOWY, a nie jakies badziewie, ktore trzyma nagrane dane przez 2 lata. Najwyrazniej taka staje sie polska mentalnosc: kupic, zeby kupic, zeby chwalic sie wszystkim dookola, ale nie liczy sie jakosc, liczy sie CENA.
A propos, moze nie w kontekscie sprzetu, przypominam sobie co sie dzialo we Wroclawiu jak otworzyli hipermarket Auchan. Na dzien dobry byla promocja, ze co 15 minut w innym punkcie sklepu otwierali nowa promocje. Nie musze wspomniec, ze rodzinnie wszyscy wybrali sie na zakupy. Malo tego – rodziny obstawialy rozne punkty sklepu czekajac na promocje, zeby tylko byc pierwszym i zabrac wszystko. Moja dziewczyne o malo co nie zmiazdzyli jak uruchomili mandarynki (to bylo jakos przed swietami) za bodajze 1,5 zl za kilogram. Ludzie wyrywali sobie te owoce, bili sie o ostatnia mandarynke. Dzicz! Normalny busz!
a co wy myślicie ze ta konsole czy kabelki to sprzedawca poleci an drugi koniec świata i ja wam przywiezie, jak nie ma u dostawcy i nie oferuje wszystkich akcesoriów w Polsce to co ma zrobić sprzedawca czy sklep,
ostatni miałem takiego klienta który chciał kupić obliviona na playa 3 i co w polsce i w Europie nie wyszedł i o tym go poinformowałem a om ma mnie ze premiera była 23 i coś tam zaczął mnie wyzywać ze sie nie znam, przepraszam ja go nie wyzywam tylko grzecznie mu odpowiadam, a faktycznie premiera tej gry miała miejsce 23 tylko w USA ale czyja to wina. Zastanówcie się.
CO niektórzy maja właśnie takie problemy podobnie było z Kablami to X-box w Polsce nie było kabli ludzie je sprowadzali z Europy i sprzedawali na Allegro
Nie wiem kto napisał taki mizerny artykuł, ale jego iloraz musi być żenujący. Jeżeli idę gdziekolwiek na zakupy (myśl: MARKET), to po to, aby tam kupić coś znacznie taniej niż w wielu małych, obskurnych sklepikach.Odpowiedzi małego sklepikarzyka typu: możemy to sprowadzić – nie wchodzą w grę.
W marketach jeśli produkt jest drożej, to jest chociaż obecny.
Można go pooglądać, dotknąć, bez napraszania się i kupić “od ręki”.
Na koniec: autorzyku (z cienkim IQ), jeśli chcesz coś kupować to wiedz czego chcesz! Czytaj duże, wyraźne i drukowane napisy z informacjami gdzie co jest, a nie ośmieszaj się głupotą. Pomyśl, że wielu pracowników marketów pracuje często ponad siły, po 12/24 i więcej godzin z braku innej pracy. Na pewno mają dość takich kretyńskich pytań w ciągu dnia jak wyżej opisane. Wielu pracowników nie wytrzymuje psychicznie kretynizmu klientów i rezygnuje z tej stresującej i niepopłatnej pracy.
Zgodzę się z przedmówcą – powinni takich klientów badać w jakiś sposób przed wejściem do marketu żeby nie dręczyli pracowników !!!