Zainspirowany licznymi zdjęciami na blogach moich znajomych (pozdro Mads!), postanowiłem nie odstawać od stawki i pokazać Wam, jak mieszka bronowicka szlachta mocium Panie! A trzeba rzec, że bronowicka szlachta to nie byle kto – niczym mafia krąży po osiedlu siejąc strach, zniszczenie i chaos. I kilka innych rzeczy, jak akurat wypadną z kieszeni. Pierwszy (i ostatni) odcinek „Del Cribs” czas zacząć.
Jak łatwo się domyślić, mój pokój ma 4 ściany. Na każdej (i przy każdej) ścianie coś musi leżeć, tudzież wisieć. A co wisi, to nie utonie. Teoretycznie. Jedziemy:

Skryte w mroku dnia codziennego biurko. Miało służyć Delusiowi do nauki, ale skończyło jako całkiem wygodna szafa/półka, a czasami nawet wieszak. Tak naprawdę, to nie pamiętam kiedy ostatnio siedziałem „przy” biurku. Aha – lubię kaktusy. Z dość pokaźnej rodzinki zostało tylko kilka, bo byłem zbyt leniwy aby się nimi zajmować. Niemniej nadal je lubię i planuję dokupić jeszcze jakieś fikuśne kolczatki.

Łóżko – to tutaj śpię i się uczę. Jak się uczę, to też śpię zatem na jedno wychodzi. Nad mymi spokojnymi i pięknymi snami czuwa potworek z Dooma zamiast Morfeusza. Może to i lepiej, bo ten Morfeusz to jakiś podejrzany typ – tak gadają.

„Pokojowe centrum rozrywki i pracy”. Sprzęt audio, komputer i konsola. To właśnie w tym miejscu siedzę po nocy i piszę teksty (obecnie nie piszę, ale pisałem. No i będę pisał, ale na razie cicho sza, bo to super Top Secret i w ogóle).

Tutaj sobie grzecznie leży przedmiot udręki wszystkich sąsiadów naokoło. Obecnie toczę zażartą walkę z kobietą „z dołu”. W dzień gram głośno na gitarze, co przeszkadza jej pracować, za co ona odwdzięcza się cotygodniowymi nalotami w nocy i dzwonieniem do drzwi. Pewnie myśli, że mnie budzi. Niestety prowadzę raczej „po-wieczorny” tryb życia. Jak mi się akurat chce to biegnę za nią na sień bloku, a ona zamyka się w swoim mieszkaniu i udaje że śpi. Wszystko to bardzo interesujące i fascynujące, ale chyba jednak będę musiał trochę ciszej grać

Z tej strony pokoju mamy niewielki zbiór książek i albumów ze wszystkich moich wypadów za granicę. Jest też globus (służy do wypadów „palcem po mapie”) i mikroskop, którym się bawiłem na początku liceum.

A tutaj znajduje się tak zwany „kącik artystyczny”. Większość mieszkania jest obklejona zdjęciami zrobionymi przez mojego ojca i przeze mnie. Niestety nie chcą naszych prac docenić na WordPressFoto, ale wszystko w swoim czasie. Jestem dobrej myśli.
To by było na tyle z ogólnodostępnej części mojego pokoju. Reszta jest restricted, nie mówiąc już o innych pomieszczeniach.
Swoją drogą aparaty w telefonach komórkowych to całkiem fajny bajer



