Jednośladem przez świat

7 05 2007

Del złapał kolejnego, silnego hopla. Pierwszym była elektryczna gitara, którą zakupiłem już kilka lat temu i gram na niej do dzisiaj. Od kilku miesięcy po głowie chodzi mi kolejna, jakże ambitna rzecz. Tym razem padło na motor. Nie, nie zwariowałem – a przynajmniej mam taką nadzieję.

Samochodami nigdy się nie interesowałem. Ba, nawet nie znam dobrze wszystkich marek, a te, co stoją koło mojego mieszkania mogą być równie dobrze Oplem, Fiatem, a nawet McLarenem. Dla mnie to nie ma większej różnicy i wszystko to kawałek blachy na kołach. Zawsze za to zwracałem uwagę na motory, a szczególnie na dwa ich rodzaje: wielkie i majestatyczne cruisery oraz prześliczne ścigacze. O kupnie jednego z nich zadecydowałem niedawno, bo może tydzień temu. Przez ostatnie kilka dni przeglądałem mroczne zakamarki Internetu czytając o różnych modelach motorów, studiując opinie właścicieli, badając ceny oraz osiągi techniczne. Bo kilku nocnych sesjach spod znaku mechanicznych rumaków wybrałem dwa modele motorów.

Pierwszy z nich to prześliczny ścigacz Kawasaki ZZR 600, który wygląda niesamowicie. Zresztą zobaczcie sami:

Jego dużym atutem jest fakt, że nadaje się bardzo dobrze zarówno do jazdy po mieście, dłuższych wypraw turystycznych, jak i dania czadu na autostradzie (jak już je wybudują do tego 2012 roku). Kolejnym plusem są bardzo atrakcyjne ceny używanych modeli. Można je dostać już w przedziale 5 tysięcy do 10 tysięcy złotych. Opinie o Kawasaki ZZR 600 są różne. Jedni zachwalają sobie ich bezawaryjność, a inni narzekają, że rozpadają się po kilku sezonach. Prawda jest taka, że jeśli się o motor dba, to może służyć bardzo długo z niewielkimi kosztami eksploatacji.

Drugim motorem, który mam na celowniku to cruiser Yamacha DragStar 1100. Prezentuje się bardzo monumentalnie i dużo osób chwali sobie jego niezawodność, wygodę i ogromną frajdę z prowadzenia maszyny. Nadaje się idealnie do dłuższych wypadów poza miasto i motorowej turystyki. Jedynym minusem są dość znaczne gabaryty, a jako początkujący wolałbym coś bardziej zwrotnego.

W każdym razie, za kilka miesięcy mogę już szusować po ulicach ślicznym, czarnym motorem. Hail!


Działania

Informacja

2 odpowiedzi

7 05 2007
mazzzi

Nawet jeśli kupisz sobie motor, to nie zmieni to faktu, że masz małego penisa, niezależnie od tego jak wielka będzie rura wydechowa haha :) Pozdrawiam i powodzenia w realizowaniu nowej pasji, man :D

8 05 2007
vach

Del, wish me luck – za trzy dni mam praktykę na kat. A. Przyda się łut szczęścia, bo na motocyklu nie siedziałem od roku :)

Dodaj komentarz