Del złapał kolejnego, silnego hopla. Pierwszym była elektryczna gitara, którą zakupiłem już kilka lat temu i gram na niej do dzisiaj. Od kilku miesięcy po głowie chodzi mi kolejna, jakże ambitna rzecz. Tym razem padło na motor. Nie, nie zwariowałem – a przynajmniej mam taką nadzieję.
Samochodami nigdy się nie interesowałem. Ba, nawet nie znam dobrze wszystkich marek, a te, co stoją koło mojego mieszkania mogą być równie dobrze Oplem, Fiatem, a nawet McLarenem. Dla mnie to nie ma większej różnicy i wszystko to kawałek blachy na kołach. Zawsze za to zwracałem uwagę na motory, a szczególnie na dwa ich rodzaje: wielkie i majestatyczne cruisery oraz prześliczne ścigacze. O kupnie jednego z nich zadecydowałem niedawno, bo może tydzień temu. Przez ostatnie kilka dni przeglądałem mroczne zakamarki Internetu czytając o różnych modelach motorów, studiując opinie właścicieli, badając ceny oraz osiągi techniczne. Bo kilku nocnych sesjach spod znaku mechanicznych rumaków wybrałem dwa modele motorów.
Pierwszy z nich to prześliczny ścigacz Kawasaki ZZR 600, który wygląda niesamowicie. Zresztą zobaczcie sami:

Jego dużym atutem jest fakt, że nadaje się bardzo dobrze zarówno do jazdy po mieście, dłuższych wypraw turystycznych, jak i dania czadu na autostradzie (jak już je wybudują do tego 2012 roku). Kolejnym plusem są bardzo atrakcyjne ceny używanych modeli. Można je dostać już w przedziale 5 tysięcy do 10 tysięcy złotych. Opinie o Kawasaki ZZR 600 są różne. Jedni zachwalają sobie ich bezawaryjność, a inni narzekają, że rozpadają się po kilku sezonach. Prawda jest taka, że jeśli się o motor dba, to może służyć bardzo długo z niewielkimi kosztami eksploatacji.
Drugim motorem, który mam na celowniku to cruiser Yamacha DragStar 1100. Prezentuje się bardzo monumentalnie i dużo osób chwali sobie jego niezawodność, wygodę i ogromną frajdę z prowadzenia maszyny. Nadaje się idealnie do dłuższych wypadów poza miasto i motorowej turystyki. Jedynym minusem są dość znaczne gabaryty, a jako początkujący wolałbym coś bardziej zwrotnego.

W każdym razie, za kilka miesięcy mogę już szusować po ulicach ślicznym, czarnym motorem. Hail!

Nawet jeśli kupisz sobie motor, to nie zmieni to faktu, że masz małego penisa, niezależnie od tego jak wielka będzie rura wydechowa haha
Pozdrawiam i powodzenia w realizowaniu nowej pasji, man
Del, wish me luck – za trzy dni mam praktykę na kat. A. Przyda się łut szczęścia, bo na motocyklu nie siedziałem od roku