Oglądnąłem Borata. Zrobiłem to bardziej z obowiązku niż z zainteresowania – trzeba być w końcu na czasie. Poza tym nie lubię, jak ktoś rozmawia o filmach, o których nie mam pojęcia.
Oglądnąłem Borata. Będąc szczerym, to prawie usnąłem z nudów. Film jest troszkę inny od Ali G – mniej wulgarny, inaczej kręcony i posiadający iluzję ciekawej fabuły. Dziennikarz z Kazachstanu zabiera ze sobą wszystkie złe maniery swych ziomków i wyrusza na podbój US i A oraz boskiej Pameli „Słoneczny Patrol” Anderson. Borat posiada kilka ciekawych i nawet śmiesznych momentów, ale w większości drzemałem, zastanawiając się kiedy wreszcie wydarzy się coś ciekawego (zaznaczam, że pisząc „ciekawego” nie mam na myśli gonienia się na golasa – tym bardziej jeśli wśród tych golasów jest obrzydliwy, owłosiony grubas).

W każdym razie film niejako zmusił mnie do głębszych przemyśleń. Powiedzcie mi, gdzie są te genialne komedie vide świetna Maska, czy śmieszne dzieła z Murphym? Czy obecne młode społeczeństwo potrafi się śmiać tylko z dup, fruwających siusiaków, przeklinania, rzygania i opróżniania się w miejscach publicznych? Czy naprawdę zatraciliśmy wyczucie smaku i dobrego dowcipu?
Nie twierdzę, że te filmy nie śmieszą – sam rechotałem oglądając Ali G. Ale mimo wszystko, czy to jest normalne? A nawet inaczej – czy nie ma już „normalnych”, naprawdę dobrych komedii? Był Pamiętnik Bridget Jones, o ile można ten film nazwać pełnoprawną komedią. Byli Piraci z Karaibów, ale to film przygodowy lekko przyprawiony dowcipem. No i jest Borat. Jak się mash?
Ostatnio często zacząłem używać sformułowania „społeczeństwo MTV”. Szalenie mi się to podoba. To właśnie tam rozpoczął swą karierę Jackass – program, który dawniej budził tylko niesmak, a teraz stał się wielkim hitem. Dzielni chłopcy z MTV poszli śladem Johnnego Knoxvilla (a tak naprawdę Philipa Johna Clappa) i powstały nowe, błyskotliwe programy jak Viva la Bam oraz zabawiający się ze zwierzątkami Wild Boyz. Cud, miód i orzeszki! Palce lizać! Jak się mash?!
Obecnie MTV to wylęgarnia masowego debilizmu i ograniczenia umysłowego. Yo nigga I’m from America! Program ten, zamiast dobrą muzyką, karmi nas gównianą ramówką, w której producenci chyba prześcigają się w konkursie, kto wymyśli bardziej poroniony program. Stwierdziłem, że ciekawym doświadczeniem będzie zebranie informacji o kilku „elitarnych” programach z MTV, które „Music TV” przestało być kilka dobrych lat temu. Teraz to jest ITV – Idiot TV.

Dismissed – prawdziwy hit dla osób z kompleksem mniejszości! Masz ochotę zaszaleć? Wbijaj śmiało do programu Dismissed! To jedyna okazja aby umówić się nie z jedną, ale z dwoma osobami! Po randkach zaaranżowanych przez MTV, możesz wybrać, z którym z „kandydatów/kandydatek” masz ochotę spędzić romantyczny wieczór. Prawdziwe cudo, ale chyba coś oglądalność spadła, bo pojawiają się też odcinki z gejami. Mmmm Gey Dismissed – ciekawe co na to by powiedział Giertych. You are Dismissed?
Date my Mom! – to jest już program dla ludzi o mocnych nerwach, a szczególnie takich, których pociągają starsze panie. A co, każdemu należy się coś od życia. Kandydat udaje się na randki z trzema „sexy Mamma” i na podstawie tych spotkań musi wybrać jedną z córek. Jaka matka, taka córka? Kto ma ochotę na małe rendevu z mamusią?
Penetratorzy – nie wiem jak Wy, ale ja nienawidzę, gdy mi ktoś grzebie w pokoju. Penetratorzy to kolejny ambitny program, w którym swoją towarzyszkę/towarzysza wybiera się po głębszych oględzinach jego pokoju. Stwierdzam, że po oględzinach mojego pokoju, wybrałaby mnie tylko sadomasochistka. Ale Amerykanie widać lubią takie szperanie w szufladkach.
Jackass/Wild Boyz – wiele komentarzy nie potrzeba. Dupa, sranko, rzyganko, a na śniadanie ruchanko. Jednym słowem wszystko, co obrzydliwe.
Viva la Bam – Prawdziwy niegrzeczny synalek, który ma za dużo kasy. Bam wraz ze swoją cudowną ekipą pokaże Wam, jak wkurzyć rodzinę, jak zrobić z domu skejtpark i jak tłuc ojca. Eh, te nowoczesne modele rodziny.
You Bet It! – Swego czasu w Polsce leciał program, gdzie za określoną sumę pieniędzy ludzie musieli robić różne zabawne, a czasami troszkę poniżające rzeczy. Nie musieli natomiast jeść stosów jajek, połykać surowych ryb, octu, ślimaków, ani biegać na golasa naokoło uczelni. W You Bet It to standard. Kto ma ochotę zjeść w 20 sekund 15 jajek za 50 dolarów? Kubeł na „małe conieco” wliczony w koszta oczywiście.
Jeszcze kilka genialnych programów na pewno się znajdzie. Najciekawsze jest to, że tego typu rzeczy się przyjmują i ogląda je multum osób. Za ciosem idą scenarzyści i reżyserzy, prezentując nam takie dzieła jak Ali G, Borat i kilka innych. Zastanawiam się, do jakiego poziomu można się jeszcze zniżyć? Da się w ogóle niżej? Może za kilka lat będziemy się śmiać z uprawiania seksu z kozą i psem? E nie, z psem już robił to Ali G. Pozostają króliki. Jak się mash?